Polskie Badania Internetu - korespondencja i stanowisko ISOC

Witam,

W październiku 2004 roku pisemnie zwróciłem uwagę firmie Gemius, że publicznie dostępne informacje o jej badaniach sugerują poważne błędy metodologiczne, które uzasadniają wrażenie, że w istocie mają one charakter licytacji - wyniki informują, kto najwięcej zapłacił za dobry rezultat. W odpowiedzi pani Magda Wołejko oświadczyła, że Gemius SA jest w trakcie podpisywania umowy i nie zamierza dyskutować o metodologii, ale z chwilą rozpoczęcia publikacji badań na stronie Gemius ukaże się obszerna informacja na ten temat. Niestety, do dziś nie ma tam żadnej informacji o tym, z której części sufitu podane wyniki są przepisywane.

Gemius zbiera dane dotyczące wyłącznie
  • firm, które za to płacą. Im lepsze wyniki, tym wyższe opłaty.
  • naiwnych użytkowników, którzy akceptują ciasteczka Gemiusa.
  • użytkowników prymitywnej przeglądarki Microsoft Internet Explorer, którzy zgodzili się na zainstalowanie spyware Gemius.

Badanie całkowicie pomija doświadczonych użytkowników internetu, używających przeglądarek innych niż IE i nie akceptujących ciasteczek. Grupa ta stanowi według danych Gemiusa 12% ogółun użytkowników, natomiast według niezależnych opracować 20%. Zarazem jest to grupa, której wzorce aktywności są znacząco różne od zachowań masowego odbiorcy i która poświęca aktywności internetowej znacznie więcej czasu niż okazjonalni użytkownicy. Grupa ta ma też znacznie większy niż przeciętny wpływ na decyzje o wydawaniu pieniędzy oparte na informacjach pobranych z sieci.

Na podstawie dostępnych informacji można odnieść wrażenie, że Polskie Badania Internetu to polowanie na naiwnego ogłoszeniodawcę, który godzi się skierować ofertę do odbiorców nie umiejących korzystać z internetu (czyli użytkowników Internet Explorer) i nie rozumiejących wymogów prywatności w sieci (czyli akceptujących spyware). Tacy odbiorcy mogą być bardziej podatni na sugestię, ale też często ufają internetowi mniej niż innym mediom. PBI jest więc dobrym drogowskazem, gdy chcesz sprzedać kolumnę Zygmunta lub maść na szczury. Ogłoszeniodawca, który dba o markę, będzie omijał liderów PBI szerokim łukiem.

Komentarz (VaGla): Problem badania polskiego Internetu jest istotny. Gemius jest kontynuacja działań partyzanckich z roku 1998, kiedy jeszcze nie istaniala (albo właśnie powstawała pewna społka... W każdym razie: myślę, że powyższe rozważania powinny znaleźć pewną konsekwencję w zacieśnieniu (pojawieniu się) wspołpracy (kontaktów) z IAB. Jako organizacje koncentrujące się na tym samym obszarze mamy naturalną możliwość (mimo odrębnych ideologii, czy interesów) do wspólnej pracy. W pewnych obszarach. Myślę, że powinniśmy zapraszać przedstawicieli IAB na nasze spotkania. Myślę rónież, że powinniśmy zainicjować kontakt. Może warto wysłać do IAB zaproszenie do wspolnego spotkania zarządów, albo lepiej - wzajemnego spotkania po prostu (w którym mogliby wziąć udział zainteresowani). IAB i PBI mają w sumie formalnie niewiele wspólnego, to jednak faktycznie stowarzyszenie reklamowe i PBI mają wiele punktów stycznych. Jestem za zacieśnieniem kontaktów. na początek.