Powszechny dostęp do Internetu
Internet jest dla każdego? Jakie należy podjąć kroki:
- legislacyjne
- administracyjne
- inne
by zwiększyć powszechność Internetu w Polsce?
Co zrobić, by koszty dostępu do Internetu w Polsce były niższe?
VaGla: Przyznam, że się poważnie zastanawiam, bo niby walczymy o powszechny dostęp, ale nigdy nie przeprowadziliśmy poważniejszej dyskusji na ten temat. Tak więc nie mamy własnej linii merytorycznej w tym temacie:
Trzeba by to rozpatrzeć temat z punktu widzenia różnych środowisk. Jak się zacząłem zastanawiać to się okazało, że owszem - abym miał dostęp do Internetu to powinienem poprostu więcej zarabiać - kupiłbym sobie jakiś dostęp. W Warszawie o to coraz łatwiej. Co mają powiedzieć jednak ludzie na przykładowych obszarach wiejskich?
Oglądałem ostatnio jedną z komercyjnych aplikacji BIP i okazało się, że jest ona zrobiona dla osób, które nie mają zbytniej wiedzy na temat edycji za pomocą CMS'ow treści w Internecie (cztery poziomy pytań czy zmienić dany zapis na stronie, żeby nie daj Boże czegoś nie popsuć, panel do edycji tekstu w java scripcie - żeby zbliżyć go do popularnego, okienkowego edytora tekstu... Adresaci tego narzędzia to jest właśnie polski Internet.
Polski Internet to również małe i średnie przedsiębiorstwa. W rozważaniach nad tą grupą przydatne będą wyniki badania Demoskopu przeprowadzonego dla PARP w styczniu 2001 roku
"Internet w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw" PDF. Wedle tego raportu - na początku XIX wieku ponad połowa najmniejszych przedsiębiorstw, zatrudniających 0-9 pracowników nie posiada żadnego komputera. Brak komputera deklaruje aż 65% firm jednoosobowych. W firmach zatrudniających 10-49 pracowników komputera nie posiada zaledwie 7% spośród nich...
Przyjęliśmy
stanowisko w sprawie VAT. OK. Podatki to jednak nie wszystko. Jednocześnie państwo tnie koszty jak może - więc postulowanie zwiększenia wydatków publicznych na edukacje w zakresie standardów Internetowych utonie w ogólnym lamencie domagających się zwiększenia wydatków na dziedziny, które reprezentują. Dodatkowo mamy do czynienia z dylematem: co jest ważniejsze z punktu widzenia państwa - czy zaspokojenie podsawowych potrzeb olbrzymiej ilości obywateli żyjących na granicy minimum socjalnego, czy inwestowanie w edukacje związaną z nowymi technologiami...
Internet Society składa się z osób posiadających dostęp (co do zasady). Jak zacząłem się zastanawiać do można zmienić by dać jakiś jasny sygnał posłom czy rządowi - by zwiększyć dostęność to przyszło mi do głowy znów jasne prawo w tej dziedzinie i edukacja edukacja edukacja... ale wydaje mi się, że przemawia przeze mnie jakieś skrzywienie. Więc zacząłem się zastanwiać co bym postulował, gdybym nie mieszkał w największej aglomeracji w Polsce i nie miał w pracy dostępu do Internetu i jednocześnie nie zarabiał wystarczająco dużo, by było dla mnie ważne uzyskanie dostępu. (jednak ciężko...)
Badania
Jeden z najwcześniejszych raportów jakie mówią o dostępie Polaków do Internetu pochodzi z
lipca 1997 roku
Czy Polacy korzystają z Internetu?. Wedle tego raportu 6% badanych zadeklarowalo, ze ma w domu lub miejscu pracy (szkole, na uczelni) dostep do Internetu. 3% pytanych stwierdzilo, ze w ostatnim czasie skorzystalo z tej globalnej sieci komputerowej. Już w październiku roku 1997, wedle raportu OBOP
Dostęp Polaków do Internetu 8% Polaków zadeklarowalo, ze ma w miejscu pracy (szkole, na uczelni) dostep do Internetu, zas w domu korzysta z niego tylko 1%. 4% badanych stwierdzilo, ze w ostatnim czasie skorzystalo z Sieci. Mozliwosc poslugiwania sie globalna siecia komputerowa w pracy lub szkole (uczelni) deklarowali najczesciej kierownicy i specjalisci (28% tej grupy), uczniowie i studenci (27%), a takze osoby oceniajace dobrze wlasna sytuacje materialna (17%) oraz najmlodsi, ci nie majacy jeszcze dwudziestu lat (14%) i dwudziestokilkuletni (17%).
Jak wynika z badania
Diagnoza społeczna 2000 - w owym roku do dóbr trwałego użytku, które gospodarstwa posiadały najrzadziej, należały domek letniskowy oraz zmywarka do naczyń (ok. 3 proc.), działka rekreacyjna (ok. 8 proc.), komputer osobisty (ok. 17 proc.) oraz kuchenka mikrofalowa (ok. 18 proc.)...
Wedle raportu OBOP
"Dostęp i korzystanie z Internetu styczeń - czerwiec 2002"
23% badanych, w okresie od stycznia do czerwca 2002 r., deklarowało dostęp do Internetu. Kolejne 4% badanych planuje go uzyskać w ciągu najbliższych 6 miesięcy. 18% badanych stanowią Internauci (osoby, które przynajmniej raz w miesiącu korzystają z internetu). Średni odsetek osób posiadających dostęp do Internetu w pierwszym półroczu 2002 wyniósł 23% (N = 6064), co szacunkowo w przeliczeniu na populację Polaków w wieku 15 lat i więcej wynosi 7 141 740 osób. Dla porównania w II kwartale 2001 średni odsetek wyniósł 20%, zaś w IV kwartale 2001 - 22%. Średni odsetek Internautów w badanej populacji wynosi 18,2% (N = 6064), co szacunkowo w przeliczeniu na populację Polaków w wieku 15 lat i więcej wynosi 5 573 988 osób. Są to osoby, które przynajmniej raz w miesiącu korzystają z Internetu.
Interesujących wyników badań dostarcza Diagnoza społeczna 2003 roku, w której znalazł się rozdział
"Ku społeczeństwu informacyjnemu". Zgodnie z nim w 2003 roku jedna trzecia gospodarstw domowych jest wyposażona w komputer. Zdecydowana większość z nich (93%) posiada tylko jeden komputer. Przyczyną nieposiadania komputera są w ponad połowie przypadków względy finansowe... 17% gospodarstw domowych posiada dostęp do internetu. Jest to prawie dokładnie połowa tych, które posiadają komputer. Dostęp do internetu jest przede wszystkim w gospodarstwach składających się z małżeństwa z dziećmi. Posiadanie dostępu do sieci w domu jest też mocno związane z wielkością miejscowości. W miastach powyżej 500 tysięcy mieszkańców możliwość korzystania z internetu w domu ma 30% gospodarstw. Natomiast na wsi dostęp do internetu ma zaledwie 8% gospodarstw.
Przez modem, używając stacjonarnego połączenia telefonicznego łączy się z siecią trzy czwarte gospodarstw domowych, które z internetu korzystają (większość korzysta z TPSA jako operatora). Ze stałego łączą korzysta co czwarte gospodarstwo podłączone do internetu, przez inny rodzaj stałego łącza około 14%, a znikomy odsetek (2,3%) gospodarstw korzystających z internetu używa do połączenia się z siecią telefonu komórkowego. Stały dostęp do sieci mają przede wszystkim gospodarstwa miejskie, na wsi dominują połączenia modemowe
Kształtowanie podaży informacji
BIPy są wciąż niewykorzystaną szansą i może za jakieś 10 lat będą na tyle rozbudowane, że będzie faktycznie można w nich znaleźć interesujące treści. Gdy te treści tam się znajdą - zaistnieje potrzeba posiadania umiejętności korzystania z Internetu. Internet administracji publicznej stopniowo będzie udostępniał całe "linie" sprawcze załatwiania usług społeczeństwa informacyjnego - rejestracja firmy, załatwienie paszportu etc.... nie na odrębnych stronach a w serwisach zintegrowanych.
Z tym się wiąże jeszcze komercyjny wątek - bo jeśli mielibyśmy łatwy sposób pobierania opłat za treści, które warto posiadać - to i serwisom oferującym treści opłacałoby się je produkować. Mikropłatności to jest jakiś minimalny procent transakcji - a przecież warto się zastanowić ile kosztuje (powinno kosztować) wejście na pojedynczą stronę www? Wiadomo, że uzależnione jest to od tego co na tej stronie, i że może kosztować wcale nie tak mało (jakiś biznesowe raporty napewno byłyby drogie)... Albo się wprowadza płatne archiwa (opłata smsem) albo próbuje się połączyć dostęp do treści ze specjalnym numerem wdzwanianym (żeby zobaczyć nasze archiwum - skorzystaj z numeru dostęowego 02..
Dostępność infrastruktury
No bo przecież jeśli nie mam nawet telefonu to gdzie mam mieć dostęp do Internetu?
Internet a telekomunikacja
Ciekawym wątkiem jest zależność dostępu do Internetu od dostępu usług telekomunikacyjnych. Kiedyś Internet był siecią łączących się niezależnych sąsiadów (nawiązujących połączenie ze sobą na podstawie dwustronnego porozumienia), teraz zaczyna być głównie usługą konsumencką, dostępną u operatorów telekomunikacyjnych.
Powszechna dostępność usług telekomunikacyjnych jest jednym z aspektów dostępności Internetu, ale należy również wspierać alternatywne sposoby podłączenia (sieci osiedlowe, sieci bezprzewodowe). Rozwiązaniem zbliżającym oba warianty mogłaby być powszechna dostępność infrastruktury telekomunikacyjnej na zasadzie dobra powszechnego, do czego zbliża nas koncepcja LocalLoopUnbundling.
Nie powinno się traktować w przepisach Internetu jako usługi telekomunikacyjnej, a podmiotów realizujących między sobą łączność TCP/IP jako operatorów, użytkowników Internetu jak abonentów aczkolwiek świadczenie dostępu do Internetu może być taką usługą. Dla mnie Internet jest pod tym względem bardziej zbliżony do radia CB. Z tych powodów próby wprowadzenia czegoś takiego jak PolicyjnyNadzór? nad Internetem będą niezwykle kłopotoliwe prawnie. Sprzeciw budzi również wprowadzenie obwiązku posiadania kancelarii tajnych?
Obniżenie kosztów
Czy wystarczy postulować wolną konkurencję? Albo uwolnienie pętli lokalnej (LocalLoopUnbundling) ? Wiem, że kolega z londynu może do mnie zadzwonić i gadać ze mną przez 40 minut, ja zaś do niego dzwoniąc zbankrutowałbym w niedługim czasie....
świadomość istnienia Internetu
Doszedłem do wniosku, że wiele osób, które deklaruje nawet częste korzystanie z Internetu - wcale nie ma świadomości jakie formy korzystania nie są przez nich wykorzystywane - sami przecież jeszcze do nie dawna nie korzystaliśmy z wiki - a jak to zmienia możliwości edycji wspólnych tekstów? Większość ogranicza się do poczty (najlepiej pisanej w htmlu) i stron www. To im wystarcza. Nie korzsytają z usenetu (nawet nie wiedzą że istnieje), nie korzystają nawet z list dyskusyjnych. Czasami jednak owszem - korzystają, ale nie widzą potrzeby samemu tworzyć takich zasobów dla własnych celów (biznesowych, społecznych, etc...)
Były takie pomysły, żeby dawać możliwość przeglądania zasobów przez telewizor - firma chyba zbankrutowała? Nie wiem. Ja w każdym razie nie jestem targetem i nawet nie wiem nic na ten temat. Czytam tylko w Financial Times, że są pomysły na integrację w jednej obudowie wszystkich rzeczy, które osobno teraz pojawiaja sie w gospodarstwach domowych - dekoder telewizyjny, radio, komputer osobisty, sam telewizor, DVD, i co tam jeszcze.... Dla mnie Internet musi mieć klawiaturę i nie dam rady nic zrobić pilotem (albo jego następcą)... Ale ile jest osób, które myślą inaczej? Nie mają świadomości pco im ta klawiatura miałaby być potrzebna bo przecież chodzi o surfowanie?
Właściwie to dlaczego Internet jest taki drogi i co zrobić żeby był tańszy?
z listu WlaMa wysłanego 26 września na listę ISOC
na razie jest to po prostu nieuporządkowany wsad
wracam też uwagę, że nie wszystkie dostępne organom państwowym formy obniżki kosztów własnych operatorów wymagają wydawania pieniędzy podatników, Inne formy wymagają znacznie niższych nakładów niż ogół operatorów musi ponosić na obecnym rynku.
Oto przykłady:
1. deregulacja / bardziej liberalna regulacja dostępu do pasm radiowych to potencjalnie bardzo znacząca redukcja kosztów dostępu do końcowego odbiorcy.
2. inicjowana przez Państwo koordynacja tworzenia i rozmieszczenia po kraju węzłów wymiany ruchu (WIX - WarsawInternetExchange etc.) wraz z narzuconym przez regulatora sensownym regulaminem, który wykluczałby egoistyczne lub monopolistyczne działania uczestniczących w wymianie operatorów. Skoro Państwo reguluje planowanie sieci drogowej, energetycznej czy gazowej, to w równym stopniu powinno dbać o rozwój i dostępność infrastruktury cyfrowej. Poniesiony przez Pańśtwo koszt (zarządzanie węzłami, ewentualnie pomieszczenia dla nich i część ksoztu wyposażenia) byłby ułamkiem oszczędności, jakie ponieśliby wszyscy dostawcy internetu na obniżonych kosztach organizacji ruchu w ramach sieci szkieletowej oraz zapewnienia pewności jej działania.
3. skierowanie środków, przeznaczanych obecnie na specjalizowaną infrastruturę sieciową (Internet Optyczny 2 itp.) dostępną tylko dla pewnych grup odbiorców na budowę wysokowydajnych publicznych łączy między publicznie dostępnymi punktami wymiany. Poniesione koszty zwróciłyby się bardzo szybko dzięki radykalnej poprawie konkurencyjności i otwartości rynku oraz racjonalizacji wykorzystania zasobów (kabli i bardzo kosztownych urządzeń końcowych i przełączników najwyższej przepustowości)
MarcinCieslak: Proszę mnie poprawić, ale wydaje mi się, że HistoriaInternetu? w Polsce polega na budowaniu infrastruktury za publiczne pieniądze i uruchamianiu na niej czysto komercyjnych przedsięwzięć. Przykładami mogą być choćby NASK czy kolejne sieci miejskie (tzw. MANy). Z infrastrukturą budowaną za publiczne pieniądze trudno jest i było konkurować, więc podmioty prywatne nie są w stanie zaistnieć na rynku. Z drugiej strony, Internet budowany wyłącznie za prywatne pieniądze (pierwszy był chyba Stan Tymiński z Maloką...) być może w ogóle by nie w Polsce powstał. Z inicjatywą Internet Optyczny będzie pewnie podobnie.
4. Skoordynowanie środków, wydawanych obecnie lub planowanych na zapenwienie dostępu dla sieci dla szkół, bibliotek, szpitali, policji, samorządów i innych lokalnych władz i służb i przeznaczenie ich na wspólny zakup dostępu bądż na wspólną budowę infrastruktury sieciowej. Równocześnie stworzenie wszystkich lokalnych operatorom równych możliwości współinwestowania w taką wspólną infrastrukturę lokalną oraz współużytkowania jej. Koszty w skali kraju mogą okazać się znaczne, ale w większości pochodziłyby z koordynacji już obecnie ponoszonych wydatków, a zysk w postaci wyrównania szans w konkurencji lokalnej byłby olbrzymi (patrz też niżej uwagi o subwencjach dla terenów słabo zaludnionych).
5. uregulowanie zasad wzajemnych rozliczeń miedzy oepratorami, aby wyeliminować próby narzucania monopolistycznych warunków przez operatora, któremu się wydaje że jest największy lub że ma szczególnie cenne zasoby.
6. zniesienie monopol rejestrowy NASK. Z grubsza licząc wydajemy rocznie 10 mln zł ponad rozsądnie skalkulowane koszty.
7. zniesienie wymagań w zakresie obowiązkowego podsłuchu i innych kosztownych obowiązków nakładanych na operatorów. Koszt tych zadań muszą oni obecnie przerzucać na odbiorców
8. liberalizacja różnego rodzaju wymagań w zakresie pozwoleń budowlanych i innych procedur urzędowych. Światołowodowa sieć teletransmisyjna nie niesie żadnych napięć ani połączeń galwaniczych, poprowadzona napowietrznie minimalnie zakłóca krajobraz, pod ziemią nie przeszkadza żadnemu innemu medium, któremu towarzyszy (światłowód można nawet pociągnąć w rurach kanalizacyjnych i gazowych, i tak często się robi...), światłowód nie stwarza też ryzyko pożarowego - a więc po co tyle zezwoleń różnego rodzaju urzędów na jego poprowadzenie?
9. prawne wymuszenie uwolnienia dostępu do przyłączy domowych, zagrabionych przy okazji prywatyzacji firmy TelekomunikacjaPolska (a łącza te były na ogół budowane za pieniądze użytkowników!)
10. Zmiany prawne, obniżające koszty i ryzyko billingu oraz ściągania należności i ścigania oszustów.
11. Prawny zakaz wykorzystywania policji do osłony rozbojów BSA i innych podobnych mafii. Immunitet operatora przed wszelkimi roszczeniami próbującymi nałożyć na operatorów odpowiedzialność za działania użytkowników sieci.
Sądzę, że lista ta nie jest kompletna.
Jeśli nasze Państwo (i wszystkie inne kraje, z USA na czele...) świadomie wspomaga rozwój infrastruktury drogowej, energetycznej, telefonicznej czy wodociągowej na tzw. terenach trudnych, rzadko zaludnionych lub słabo dostępnych, to subwencje dla każdego operatora, który udostępni internet na terenach, na których dotychczas dostępu takiego nie oferuje żaden operator lub oferuje tylko jeden z nich nie wydają się czymś zdrożnym.
WlaMa: ogólne rozważania
Zanim sformulujemy nasze stanowisko, musimy sami między sobą uzgodnić czy i w jakim zakresie popiewramy poniższe modele:
- etatystyczne. Planowanie, koordynowanie i organziowanie finansowania infrastruktury jest zadaniem Państwa. Dotyczy to dróg, żeglugi, kolei, lotnisk, energetyki itp. Sieć szkieletowa Internetu należy do tej grupy. Państwo powinno koordynować jej powstawanie i dbac, by była ona równo dostępna dla każdego. W tym modelu zadaniem Państwa jest niedopuszczenie do sytuacji, w której operator A wedle włąsnego widzimisię wymienia ruch z operatorem B, ale już nie z operatorem C. Operator sieci szkieletowej, korzystający z zasobów lub pomocy państwa musi zapewnić równy dostęp każdemu, kto przyłączy się do publicznych punktów wymiany. Zalety tego modelu: szansa dla lokalnych dostawców, lepsze wykorzystanie infrastruktury, lepsze rozłożenie kosztów.
Rolę opisaną w tym modelu Państwo obecnie spełnia jedynie w minimalnym stopniu.
- wolny rynek na każdym szczeblu. Państwo nie wtrąca się w budowę infrastruktury, ale zapewnia czyste reguły i chroni rynek przed praktykami monopolistycznymi. Swoje preferencje wyraża metodami rynkowymi (zamawia w przetargach usługi dla sektora publicznego, ułatwia końcowym odbiorcom wliczenie dostępu do sieci w koszty itp.)
MarcinCieslak: O ile się nie mylę, w Szwecji w ramach rozwoju dostępu szerokopasmowego gminy budują światłowody do domów mieszkańców. Na taką instalację na określonych zasadach mogą wejść różni operatorzy. Jest do dużo lepsze rozwiązanie niż zbudowanie czegoś z podatków przez wydzieloną spółkę z kapitałem państwowym, i następnie utworzenie z niech kolejnego hiperoperatora (NASK, POL34, Internet Optyczny) działającego na zupełnie komercyjnych zasadach.
Jako ISOC powinniśmy również propagować fakt, że IPv6 pozwala na znacznie precyzyjniejsze trasowanie (rutowanie) ruchu. W tej chwili nawet całkiem duży użytkownik Internetu ma bardzo ograniczone możliwość korzystania z usług kilku dostawców i szybkiego przerzucenia ruchu od jednego do drugiego, gdy jest to konieczne. Nawet gdy odbiorca ma własny system autonomiczny może zwykle ogłaszać swą klasę tylko przez sieć jednego dostawcy, a przełączenie BGP trwa (pomijając koszty utrzymywania własnego rutera z BGP...). Bardzo ogranicza to konkurencyjność rynku.
MarcinCieslak: Jedym z problemów z elastycznością trasowania IPv6 są problemy z agregacją i podsumowywaniem tras. Należy spodziewać się ogromnej liczby tras w pamięciach ruterów i zalewu komunikatów o zmianach stanu łącz. Nie bardzo wiadomo, kto miałby agregować sieci w większe całości (operatorzy?). Taka agregacja ograniczna niezależność od dostawców wyższego rzędu.
LukaszAnwajler: nie musi przeciez wszystkiego robic panstwo (tymbardziej ze jak pisal ktos wyzej - wsrod postulatow roznych grup - nie stac go na to). Co z akacjami typu
http://en.fon.com/ ?
MarcinCieslak: Świetna sprawa. Może chciałbyś zebrać więcej informacji o takich inicjatywach? Proponuję się zastanowić, co można zrobić dla popularyzacji takiej idei.
LukaszAnwajler: Moim zdaniem to kwestia promocji. Sukces tego przedsiewziecia zalezy od ilosci osob ktore sie wlacza. Np.: Jesli w moim miescie (50 000 mieszkancow) istnialo by 20 miejsc w ktorych moglbym skorzystac w WiFi? za darmo (np. z ograniczeniem do 5 kB/s - odebrac poczte/zajrzec na WWW/miec dostep do jabbera -> limit, zeby wykluczyc leechowanie) to ja tez bym sie na to skusil, bo wiedzialbym ze skoro mi (istotny element:) jest to potrzebne, to udostepnienie mojego lacza jest cena jaka place za to ze sam moge skorzystac. Nalezy jeszcze przemyslec aspekt dotyczacy bezpieczenstwa tj: zabezpieczenie sieci, ograniczenia ruchu sieciowego, weryfikacja uzytkownikow (?). Po co weryfikacja ? Zeby ktos nie podpial sie do mojej WiFi?, zmienil adres MAC i wlamal sie do kolegi a ja bede mial cieplo.
VaGla: Jest jeszcze problem net neutrality:
http://prawo.vagla.pl/net_neutrality
