Słów pare na dzień przed Walnym

Zabiorę glos, bo jutro będę musiał podzielić swój czas miedzy udział w Walnym Zgromadzeniu a zajęciami ze studentami (których odłożyć nie mogę, a które wypadają w czasie trwania Walnego).

Uważam, że kwestie lobbingu (te nazywane we wcześniejszych listach „politycznymi”) są działaniami niezbędnymi dla stowarzyszenia takiego jak ISOC. To aktywne uczestniczenie w publicznej debacie, udział w spotkaniach organizowanych przez inne organizacje oraz stronę rządową. To wszystko jest niezbędne, bo właśnie w tej chwili decydują się losy przyszłości (zabrzmiało górnolotnie, przepraszam). Stowarzyszenie zaś takie jak to, w którym wspólnie działamy stało się już równoprawnym uczestnikiem dyskusji, co więcej – reprezentuje poglądy i stanowiska, który wcześniej brakowało. Bo nie jest jedynie organizacją branżową informatyków, bo nie stanowi jedynie zaplecza organizacyjnego dla szeroko pojętej działalności gospodarczej. W moim odczuciu stanowi organizację reprezentującą „użytkowników”, „konsumentów”, stanowi, albo stanowić powinna – w moim odczuciu – organizację skupiającą zwykłych obywateli korzystających z dobrodziejstw społeczeństwa nazywanego ostatnimi czasy informacyjnym.

Rzeczywiście - ostatnio "frakcja polityczna" była bardziej aktywna. Jako członek zarządu bardziej skupiałem się na działaniach publicznych stowarzyszenia niż koncentrowałem się na jego sprawach wewnętrznych. Uważam, że potrzebna jest zmiana takiego sposobu działania, ale z zachowaniem dorobku i pozycji jaką wypracowaliśmy w sferze publicznej. Innymi słowy - w moim odczuciu należy w przyszłości oddzielić dwie, albo nawet trzy sfery działań. Pierwsza to udział w dyskusji publicznej (działalność lobbingowa, czy tez polityczna - te określenia w tym przypadku uznaję za synonimy). Druga - zwykła zarządczość, trzymanie organizacji w porządku, dbanie o członków, członków wspierających, obsługa relacji z partnerami, obsługa biura czy dbanie o sprawy księgowe i podatki, które wszak powinniśmy płacić, nie zapominając też o zbieraniu funduszy na działania organizacji. Trzecia zaś sfera to sfera aktywności członkowskiej, która nie koniecznie musi być brutalnie kontrolowana przez władze stowarzyszenia (mam tu na myśli wszelkie inicjatywy odbywające się "pod egida" ISOC Polska ("sekcje" tematyczne).

By zadziałał drugi filar - czyli zarządczość (zacznę od niego, bo to jest podstawa) musi istnieć zarząd składający się z osób odnajdujących się w zarządzaniu sprawami życia codziennego organizacji. Widzę tu osoby, które poświeciłyby czas na zbudowanie od początku fundamentów takich jak stale zbieranie funduszy, organizacja stałego biura, księgowość, takie sprawy. Taki zarząd w mojej opinii powinien być niewielki. By zaistniała nieparzysta liczba członków wystarczy 3 osobowy. Zarząd taki decydować winien o bieżących sprawach organizacyjnych (rozumianych jako prowadzenie spraw innych niż "polityczne", aczkolwiek zarząd taki reprezentowałby stowarzyszenie na zewnątrz, gdyż każda organizacja musi mieć klarowne przedstawicielstwo).

By zrealizować zadania pierwszego filaru (lobbing) warto pomyśleć (i to poddaje pod rozwagę zgromadzonym jutro członkom) o jakiejś formie "rady programowej". Widziałem jak to działa w PIIT i faktycznie daje to pewne możliwości udziału w życiu organizacji osobom, które nie koniecznie realizują się w zarządzaniu, a maja cos do powiedzenia w sprawach, które leżą w zakresie zainteresowania stowarzyszenia ze względu na jego cele statutowe. Tu właśnie (jeśli taki pomysł by się spodobał większości) widzę miejsce dla osób, które chciałyby brać bardziej aktywny udział w ucieraniu się stanowisk stowarzyszenia; historia pokazuje, że za pomocą ogólnej listy dyskusyjnej jeszcze żadnego stanowiska nie ustaliliśmy. Takie cos jak (nazwę celowo w cudzysłowie) "rada" mogłoby mieć szerszą formułę. Mogłoby przyjmować stanowiska w czasie, gdy nie obraduje Walne Zgromadzenie. Zarząd zaś mógłby wykonywać swoje obowiązki statutowe prezentując takie stanowiska na zewnątrz. Członkowie takiego ciała doradczo-opiniotwórczego mogliby występować z jakąś „etykietka” na zewnątrz. Praktyka pokazuje, że zawsze fajnie mieć jakąś funkcje przy nazwisku, wówczas inaczej jest się odbieranym przez osoby, do których się staramy dotrzeć z przekazem.

Trzecia sferę widziałbym na zasadzie satelickich społeczności, w miarę samorządnych, nad którymi zarząd sprawuje o tyle kontrole, o ile udostępnia im infrastrukturę czy obsługuje w ramach konta bankowego stowarzyszenia. Kontrola Zarządu poprzez kontrole finansów jest niezbędna. Nie widzę zbytnio takiej sytuacji, w której na przykład dofinansowanie kierowane do realizacji jakiegoś projektu jest poza kontrola zarządu stowarzyszenia. Na zewnątrz powinno występować stowarzyszenie ISOC Polska jako jednolity twór. W środku zaś mogą być realizowane wszak różne projekty i działać różne grupy zainteresowań - jabber, wolne oprogramowanie jako takie, lekarze, "frakcja" antypatentowa, "koło" dostępności, "sekcja" neutralności technologicznej, ludzie chcący wspierać wolność słowa w innych jeszcze znaczeniach, nie tylko związanych z rozszerzającą się własnością intelektualna...

Od jakiegoś czasu trwa w ramach "aktywu" pewna dyskusja związana z kierunkami dalszego rozwoju stowarzyszenia. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że rzeczywiście brakuje w tej chwili osób, które zdecydowałyby się odpowiedzialnie wziąć na swoje barki organizacyjną pracę u podstaw - stad wynikają nasze niedociągnięcia w relacjach z sądem rejestrowym, bałagan w księgowości (trzeba to jasno powiedzieć), kwestie biura i sekretariatu. Z racji tego, że czuję się - jako członek zarządu - odpowiedzialny za te niedociągnięcia - jutro na ręce przewodniczącego Walnego Zgromadzenia złożę rezygnację z funkcji Członka Zarządu. Nie oznacza to, że nie chcę brać udziału w pracach stowarzyszenia. Zrobię tak, gdyż uważam, że konieczna jest na tym etapie zmiana. Jako zwykły członek organizacji chętnie będę realizował się w tej sferze aktywności stowarzyszenia, która koncentruje się na udziale w publicznej debacie dotyczącej rozwoju społeczeństwa informacyjnego.

I jeszcze sprawa ogólniejszej natury: od jakiegoś czasu testuje rozwiązania oferowane w ramach systemu zarządzania treścią rozwijane przez społeczność drupal.org. Z wykorzystaniem tego narzędzia redaguje prawo.vagla.pl. Również inne osoby tworzą serwisy informacyjno-opiniotwórcze i wykorzystują do propagacji swoich tez np. kanały RSS. Jest moim marzeniem, by strona stowarzyszenia ożyła. Proponuję zatem, by w miarę możliwości organizacyjnych i dostępnej infrastruktury postawić dla ISOC drupala, a z wykorzystaniem jego możliwości agregować nagłówki takich serwisów jak mój, jak 7thgurad czy inne jeszcze. Strona ISOC ożyje, da to wartość dodaną w postaci lepszego obiegu informacji leżących w sferze zainteresowań różnych członków stowarzyszenia (nie trzeba szukać wielu redaktorów, skoro każdy z nich redaguje już swój serwis). Narzędzia drupala oferują również przeróżne workflow’y, oferta jest szeroka i jak na razie bardzo jestem z niej zadowolony (wiem również, że inni członkowie stowarzyszenia tworzą nawet moduły współpracujące z tym narzędziem, w tym moduł do zarządzania relacjami członkowskimi w organizacjach pozarządowych). Poddaję zatem pod rozwagę uczestników jutrzejszego spotkania powyższy pomysł i chętnie przyczynie się - w miarę swoich możliwości - do jego realizacji.